sobota, 24 lutego 2018

10 faktów o mnie!

Hej!!

Korzystając z chwili w moim zabieganym życiu, postanowiłam, że co jakiś czas będę przybliżać Wam swoją osobę, abyśmy mogli się lepiej poznać... Więc dziś całkiem przypadkiem jadąc na zakupy wymyśliłam, że zrobię post przedstawiający moją osobę w 10 faktach. 😉 
Zaczynajmy:

1. Jestem straszną pedantką. I tu chciałabym trochę to rozwinąć, bo pedantyzm towarzyszy mi codziennie czasami graniczy z przesadyzmem, ale taka już jestem. Muszę mieć wszystko poukładane, na podłodze nie znajdziesz u mnie okruszka, nie wspomnę o łazience, którą mogłabym czyścić całymi dniami. Czasami wracam z pracy po 12 godzinach, mówię sobie "dziś odpuszczam" i co.. i tylko tyle że mówię. Wchodzę do domu i biorę się za sprzątanie pomiędzy robiąc obiad, kanapki do pracy i ogarnięcie siebie. Nawet teraz gdy mój facet wziął się za remont pokoju, ja jak głupia latam z odkurzaczem i robię wszystko, żeby ten cały kurz po szlifowaniu nie przedostał się na mieszkanie. Czasami moja mania sprzątania przekłada się też na atmosferę w domu, ale staram się temu zapobiegać jak tylko mogę. Tak to u mnie bywa...

2. Śpię po 5 godzin dziennie. Nawet w weekendy zdarza mi się wstać wcześnie rano, żeby mieć jak najwięcej czasu, którego w ciągu tygodnia mi brakuje.

3. Jestem typową domatorką. Jak mam gdzieś wyjść to czasami się 10x zastanowię czy nie spędzę tego czasu lepiej w domu. No chyba, że mam urlop, to wtedy w domu ciężko mnie spotkać.

4. Muzyka towarzyszy mi wszędzie. Radio w kuchni to podstawa. Nie wyobrażam sobie robienia obiadu czy czegokolwiek bez muzyki. Nawet teraz pisząc posta w tle leci muzyka. 

5. Nie cierpię zakupów. Zawsze mam wrażenie, że nic mi nie pasuję i źle na mnie leży. Jak już mam coś przymierzyć to dostaję białej gorączki. Mam jeden ulubiony sklep i jak tam niczego nie znajdę to wychodzę z pustymi rękoma. Mój facet jest w siódmym niebie.

6. Panicznie boję się pająków. Nie zasnę jak zobaczę gdzieś w kącie pająka lub pajęczynę. Odkurzacz idzie w ruch nawet o 12.00 w nocy. 

7. Za cholerę nie jestem osobą systematyczną. Leki mogę położyć w najbardziej widocznym miejscu i i tak ich nie wezmę. 

8. Dogaduję się dość płynnie po niemiecku w pracy z ludźmi z którymi przebywam na co dzień, ale jak mam załatwić coś sama w urzędzie czy przez telefon to włącza mi się blokada i działa to tak jakbym kompletnie nie znała tego języka. Stres?? Być może...

9. Bardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Moje nerwy czasami mnie samą wyprowadzają z równowagi, a wtedy denerwuję się jeszcze bardziej. 

10.  Nie słyszę rano budzika. Mam parę sprzętów grających obok poduszki, które obudziłyby zmarłego a ja mimo to ich nie słyszę. To mnie irytuję. Moje wstawanie o 4 rano graniczy z cudem.

I jak? Jest coś co nas łączy? Czekam na Wasz odzew. I chętnie poczytam fakty o Was.

Pozdrawiam!




poniedziałek, 5 lutego 2018

Życie w Niemczech-Dobrobyt! Czy oby na pewno?

Hejka Kochani!

Robiąc przegląd blogów natknęłam się na blog KLIK który prowadzi Patrycja (moja imienniczka POZDRAWIAM😊) . Zaciekawiły mnie bardzo wpisy o życiu w Niemczech i chciałabym też przedstawić Wam swoje odczucia względem życia tu.

W czerwcu tego roku minie dokładnie 5 lat odkąd mieszkam w Niemczech wraz z moim narzeczonym. Od samego początku wiadome było, że jak tylko skończę szkołę-wyjeżdżamy. I tak się stało. Napisałam matury i wyjechaliśmy. Skromny pokój na remontowanym poddaszu z prysznicem w pakiecie i 10 stopni Celsjusza przyprawiało o zawrót głowy. Tak wyglądał u nas początek lepszego życia. Praca w jakiejś cholernej chłodni i zarywanie nocy pozwoliły nam po pół roku na wydostanie się z tego naszego "apartamentu" na 3 pokojowe mieszkanie (To było spełnienie marzeń) do czasu, aż przyszła zima i deszcze. Mieszkanie było jedną wielką wylęgarnią grzyba i pleśni... Nieszczelne okna, drzwi,  przykręcane kurki od ogrzewania przez właścicieli którzy twierdzili że 16 stopni Celsjusza w domu to norma. To wszystko sprawiło, że chciałam  stamtąd uciekać gdzie pieprz rośnie. Zaczęliśmy działać na własną ręką. Szmaty na okna, ocieplanie styropianem wewnątrz mieszkania, podkładanie za kaloryfery jakiś dziwnych materiałów, żeby wydobyć jak najwięcej ciepła, dogrzewanie mieszkania farelką która pożerała prąd jak szalona-tak było... I w efekcie końcowym na krótkim pobycie w Polsce po 8 miesiącach od wyjazdu usłyszałam coś co przyprawiło mnie o białą gorączkę... Mianowicie "I jak tam? Pewnie życie bajka. Co? Tyle czasu Was nie było, to i pewnie kasy jak lodu odłożyliście" no miałam wtedy ochotę wziąć za fraki tego osobnika zamknąć tam w tym pomieszczeniu gdzie mieszkaliśmy i zostawić na pastwę losu... Do sedna bo początek bardzo długi. Nie wiem kiedy w ludziach zniknie to zainteresowanie życiem drugiej osoby. Nie rozumiem tej dociekliwości i zawiści. A czy ktoś choć przez chwilę pomyślał jak bardzo się tęskni za rodziną, za domem, za przyjaciółmi...Nieee.. ważniejsze jest wiedzieć kto ile zarabia i jakie stanowisko zajmuje. Chciałabym tu z tego miejsca uświadomić ludzi, że Niemcy jako państwo jest bardzo pomocne i może żyję się lżej, ale na to wszystko trzeba zapracować własnymi rękoma. Nic nie przyjdzie samo. Ludzie obudźcie się!!!A jeśli już tak interesuje ludzi bogactwo, to bogatym można stać się w doświadczenia związane z wyjazdem. Samodzielność po 18 latach życia pod dachem rodziców to jest bogactwo. Bo jeżeli poradzimy sobie z dala od domu to poradzimy sobie i w dalszym życiu.  I na tym zakończę swoją refleksję, bo nie chce wzbudzać negatywnej energii.

Pozdrawiam.

niedziela, 4 lutego 2018

Misja: Sala weselna!

Hejka Kochani!

Dawno mnie tu nie było, ale przez wyjazd do Polski i tą szaloną bieganinę, nie miałam nawet chwili, aby tu zawitać. Ale już jestem i Wam wszystko opowiem. M A M    S A L Ę!!!!!!💣 Przepraszam poniosły mnie emocje, ale jestem tak szczęśliwa i zadowolona z naszej sali weselnej, że mogłabym już tylko tam przeczekać czas do wesela. Jeśli jesteście ze mną na bieżąco, to wiecie zapewne, że sala była dla mnie wielką zagadką. Widziałam tylko zdjęcia w internecie i nic więcej, a wiemy wszyscy, jak zdjęcia potrafią zakłamywać rzeczywistość. Więc aby być pewną swoich przekonań wysłałam rodziców w owe miejsce.(Dla niewtajemniczonych-mieszkam za granicą dlatego nie mogłam sama tam pójść). Rodzice tylko mnie utwierdzili w moich przekonaniach, więc mówię śmiało BIORĘ!! I tak oto ponad 3 miesiące żyłam w niepewności i zastanawiałam się czy postąpiłam słusznie. Tu pewnie nasuwa Wam się pytanie dlaczego nie mogłam poczekać do przyjazdu do Polski. A to dlatego, że w tym okresie w którym bierzemy ślub na dodatek na Mazurach trwa walka o sale, więc nie było czasu na zastanawianie się tylko szybka odpowiedź TaK lub NiE, bo chętnych jest masa. Aleee... wracając do tych kilku miesięcy które czekałam aż ujrzę swoją salę, powiem... Było warto! Sala jest piękna, przestronna, bardzo klimatyczna, wydzielone miejsca na odpoczynek i sala zabaw dla dzieci. No powiem BOMBA!!


Pokazałam Wam tylko skrawek sali, ponieważ reszta była już przygotowana do wesela i niekoniecznie grało to z moim stylem.

Pozdrawiam.

sobota, 16 grudnia 2017

Moje zestawienie odżywek do włosów.

Hejka!! Hej! 

Dziś chciałabym Wam pokazać moje ostatnie łupy, jeśli chodzi o odżywki do włosów. Jestem zmuszona niestety do codziennego prostowania włosów... Więc dzień w dzień moje włosy narażone są na wysoką temperaturę co niestety bardzo mocno się na nich odbija. W ostatnim czasie przetestowałam 2 odżywki, a trzecią pozostawię waszej opini, ponieważ dopiero dziś wpadła w moje ręce. 

1. Odżywka, która gościła w mojej łazience dość długo ze względu na pojemność to maska z be etre professional. Jej zadanie to:
-wzmocnienie osłabionych włosów po koloryzacji
-łatwość rozczesywania
-nawilżenie, zmiękczenie i ogólna odbudowa włosa
-odporność na czynniki zewnętrzne 

*Moja uwaga: Przy codziennym użytku przez ok. 3 miesiace nie byłam w stanie niestety zauważyć jakiejkolwiek poprawy kondycji moich włosów, oprócz dobrego rozczesywania. Także u mnie na minus. A może Wy używałyście? Macie jakieś zdanie na temat tej maski?

2. Kolejną odżywkę, którą chcę Wam pokazać jest odżywka Schwarzkopf GlissKur. Odżywka jest ze mna od jakiegoś tygodnia, a już widzę postepy. Za zadanie ma:
-nawilżenie bardzo suchych i zniszczonych włosów
-keratyna zawarta w odżywce nadaje włosom blask i odbudowywuje strukturę włosa
Moja uwaga: Jak narazie odżywka sprawuje się u mnie w 100%. Nie mam zastrzeżeń.

3. No i przyszedł czas na wielka niewiadomą, a mianowicie odżywka firmy SYOSS. Dziś wpadła w moje ręcę, wiec nie miałam okazji testować.Jej zastosowanie tak jak w powyższych przypadkach to odbudowa i nawilżenie włosów. Używacie? Jak wrażenia?

Jeśli używałyście, którąś z tych odżywek to bardzo chętnie poczytam wasze opinie. a może macie jakieś swoje przetestowane odżywki, które możecie polecić? Czekam na Wasze komentarze, zostawiajcie linki do Waszych blogów(recenzji), napewno odwiedzę i przeczytam ;)


Pozdrawiam.

czwartek, 7 grudnia 2017

Podstawowe aspekty wesela.

Hejka!

Dziś chciałabym Wam trochę przybliżyć moje przygotowania do ślubu i wesela. Fakt jest taki ze to dopiero za półtora roku, ale czas leci tak szybko, że lepiej jest planować sobie wszystko wcześniej niż odkładać na ostatnią chwilę, a że ten dzień jest raz w życiu warto na niego poświęcić wiecej czasu. Jeśli chodzi o przygotowania to u mnie jest trochę trudniej, ponieważ mieszkam za granicą i muszę załatwiać prawie wszystko telefonicznie lub mailowo. Czasem zdana jestem również tylko na zdjęcia np. sali. Tak... wyobraźcie sobie, że nie widziałam nawet sali przed zawarciem umowy. Zdana byłam na relacje moich rodziców i zdjęcia. Przy wyborze kierowałam się też opiniami ludzi na forach, ale podołałam i jestem w 100% pewna, że moja sala jest poprostu piekna i przestrzenna. A więc potraktujmy to jako wstęp, a teraz pokolei skupmy sie na najważniejszych i podstawowych aspektach wesela:

1. Sala: Przed wyborem sali, sporządzmy listę gości, ktora zobrazuje nam w pewnien sposób jakiej sali szukamy. Możemy wtedy zastanawiać się nad układem oraz typem stołów. Mamy do wyboru stoły prostokąne oraz okragłe. Dzieki liczbie gości możemy zadecydować jakie rozwiązanie jest dla nas odpowiednie. 

2. Zespół: Zaraz po wyborze sali radzę pędzić na fora internetowe w poszukiwaniu zespołu. To drugi z czynników udanego wesela. U mnie osobiście wyglądało to tak, że kierowałam się juz tylko i wyłącznie opiniami ludzi. Pomogło! Zespół wybrany, jeden z najbardziej rozchwytywanych w moim regionie i do tego wolny termin akurat na ten mój piękny dzień! Czyż nie mogło byc lepiej?

3. Kościół: W miedzy czasie lecimy do kościoła i ustalamy termin i godzinę. Oraz dostajemy cały wykaz obowiązków przed zawarciem związku małżeńskiego. Przynajmniej ja dostałam, ponieważ tak jak wspominałam mieszkam za granicą i potrzebuję dokumenty z kościoła do którego uczęszczam aktualnie. Wiec czeka mnie jeszcze wizyta w kościele i zebranie tych wszystkich papierków do kupy.

4. Jak mamy załatwione powyższe 3 punkty, możemy wrzucić troche na luz. Tak było w moim przypadku. Możemy dodać sobie otuchy, że teraz pójdzie jak z płatka... (a tak miedzy nami... to teraz dopiero zaczynaja się schody..)

5. Strój, dodatki i cała reszta: Wybrac sukienkę i garnitur, buty,obrączki, uczesanie,makijaż, świadkowie, wystrój kościoła i sali, dekoracja samochodu, menu weselne, pierwszy taniec, bukiecik, alkohol, efekty świetlne, jeśli takie sobie zażyczymy, zaproszenia, stół wiejski, podziękowania dla rodziców, usadzenie gości i cała masa innych rzeczy o których teraz nie jestem w stanie sobie przypomniec bo jest tego tak dużo...  i coooo, a ja głupia mowiłam, że po załatwieniu tych 3 głównych czynników pójdzie jak z płatka. Wybaczcie...myliłam się. 

Troche chaotycznie to brzmi, ale uwieżcie mi, że i tak jest w rzeczywistości :P  choćbyś starała się to sobie poukładać to po drodze i tak wpadnie Ci milion nowych pomysłó do realizacji.. Cóż...nic nie zrobisz... Narazie to taka namiastka tego całego zamieszania. Z biegiem czasu jak nazwa wskazuje będę dodawać posty tematyczne, bo faktycznie za jedym razem jest tego za dużo...


niedziela, 3 grudnia 2017

Poznajmy się bliżej!

Hejka Hej!

Korzystajac z niedzielnego przedpołudnia miedzy śniadaniem a przygotowaniami do obiadu, chciłabym napisać pare słów o sobie. Kilkoma zdaniami chciałabym Wam przyblizyć swoja osobe i skrawek swojego życia. A więc zaczynajmy:

1. Mam na imię Patrycja.
2. Od 5 lat mieszkam wraz ze swoim narzeczonym w Niemczech.
3. Mam 24 lata
4. Bloga założyłam, aby czasem choć na jedną chwilę odskoczyć od codzienności i obowiązków.
5. Za półtora roku powiem TAK i wcisnę na rękę złoty krążek. (jeśli jesteście ciekawi moich przygotowań do tego dnia to napewno zrobię oddzielny post o tym)
6. Staż w związku jest moją mocną stroną. 10 lat robi swoje. :)
7. Pracuję na stałe w firmie odzieżowej.
8. Prowadziłam dobrze prosperującego kosmetycznego bloga, jednak wkroczenie w dorosłe życie ograniczyło mój czas na moje zainteresowania.
9. Blog na którym się aktualnie znajdujesz będzie posiadał temtykę życiową.
10. Jeśli czegoś zabrakło według Ciebie, napisz w komentarzu. 

A więc na tę chwilę to wszystko. Dziekuje za Twój czas i mam nadzieję że do następnego!


Pozdrawiam!

sobota, 2 grudnia 2017

Witajcie!!

Hej Kochani!

Hmmm.... a więc tak jak myślałam. Początki zawsze są trudne. I tak jest tym razem. Sama nie wiem od czego zacząć. Już kiedyś miałam przyjemność prowadzić dobrze prosperującego bloga, ale niestety czas mi na niego nie pozwolił. Wkroczenie w dorosłe życie na maksa, nie zawsze daje nam możliwość pogodzenia swoich pasji z codziennością. Blog był o tematyce kosmetycznej (paznokcie), a więc same dobrze wiecie jak czasochłonne jest pomalowanie paznokci.Ale ok...nie o tym tu mowa. Zaczynam od nowa. Tym razem chciałabym tak bardziej życiowo. Wymiana doświadczeń i tym podobne. Nie będę sie niepotrzebnie rozpisywać. Jeśli jesteś zainteresowana/y to zapraszam Cie do mojego świata.



Pozdrawiam!